Gdy się obudziłem Hope już nie było. Brała prysznic , a ja w tym czasie robiłem śniadanie. Hope zeszła na dół.
- Hej skarbie, wyspałaś się ? - musnąłem jej usta.
- Czemu nie. - uśmiechneła się słodko.
- Lubisz sałatkę jeżynową?
- Uwielbiam, a co?
- Dzisiaj będziemy jeść na śniadanie.
- Ok.
Siedzieliśmi w milczeniu i odwszliśmy od stołu. Hope pozmywała a ja się ubrałem.
*** Oczami Hope ***
- Nialler?
- Tak?
- Możemy dzisiaj jechać na zakupy?
- Pod warunkiem że spędzisz dzisiaj ze mną wieczór- pocałował mnie w policzek.
- Tak jakby randka?
- Tak. I jak?
- Z chęcią - uśmuechnęłam się szeroko.
Nie wiem dlaczego ale szybko się do niego pzzyzwyczaiłam i czułam jakbyn znała go całe życie.
- O której godzinie?
- Gdzieś po obiedzie. Ok?
- Dobra
Ubrana w:

pojechałam do sklepu po coś do jedzenia bo Niall jak zwykle opróżnił całą lodówkę i nie było czego jeść. Gdy byłam w sklepie ładowałam wszystko do koszyka na mój wieczór z Nialem.
Gdy weszłam do domu nie wierzyłam własnym oczom...
Rozdział 4 dodam jak bd tu 5 komentarzy.
Bardzo mi się podoba.
OdpowiedzUsuńTylko wiesz mam jedną uwagę ale się nie obraź,jak dla mnie ona trochę za szybko się w nim zakochała ale to moja uwaga ty piszesz jak chcesz.
- No więc czekam na next :))
zapraszam do mnie
http://ostatniechwile.blogspot.com/
Suuper!
OdpowiedzUsuńRządam od ciebie następnego rozdziału XD